Porażka partii wrogów Pana Boga

Miała być rewolucja, jest 3 proc. w sondażach. Nachalnie lansowany w mediach Janusz Palikot miał poprowadzić niezadowolonych Polaków do walki z homofobią, rusofobią i zacofaniem. Póki co niedoszłego wodza rewolucji przegonili przeciwnicy ACTA i protestujący taksówkarze. A przeciwko związkowcom musiał złożyć zawiadomienie o pobiciu. Palikot jako trybun ludowy okazał się chybionym pomysłem

Gdy Ruch Palikota zdobył 10 proc. w wyborach, w salonowych mediach zapanowała euforia. „Palikot nam się udał” – pisał entuzjastycznie Piotr Pacewicz z „Gazety Wyborczej”. Widział on w zaskakująco dobrym wyniku nowego ugrupowania początek rewolucji: „Głos na Palikota był wyrazem tych samych emocji, które wyprowadzają ludzi na ulice Madrytu czy Tel Awiwu”. Tak opisywał jej program: „Wielu ludzi, wściekłych czy zniesmaczonych tępawym tradycjonalizmem, nietolerancją, patriarchalnymi obyczajami odnalazło w nim trybuna swoich spraw”.Żakiecik i sandałki na obcasie

„My”, którym udał się Palikot, to nie była tylko „Gazeta Wyborcza”, ale i niemal wszystkie lansujące go medialne tuzy, na czele z Moniką Olejnik i Kamilem Durczokiem. Najbardziej groteskowe były w tej kampanii teksty w prasie kobiecej. „Anna Grodzka wychodzi z szafy” – tytułowała „szczerą, poruszającą rozmowę” w dziale „Znani i lubiani” „Viva”. „Było piękne letnie przedpołudnie. Miałam na sobie czarną spódnicę do połowy łydki, biały cienki żakiecik, biżuterię i sandałki na obcasie” – opowiadała Grodzka.

Z kolei tekst o Palikocie w „Vivie” zatytułowany był „Janusz Palikot – Jaśnie panicz”. „Jaki jest, gdy gasną kamery, w rodzinnym gronie w leśnych ostępach?” – pytał jego autor Roman Praszyński. „Początek trzeciego tysiąclecia. Święta góra Athos. Wśród skał stary monastyr. Pierwsza w nocy. Do dusznej, ciemnej sali wchodzi brodaty mnich z drewnianą kołatką. Palikot zwleka się z posłania. Od wielu dni wędruje od jednego prawosławnego klasztoru do drugiego... Duchowa podróż....
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: