Awantura o e-papierosy

Używanie elektronicznych papierosów nie jest neutralne dla zdrowia, ale jednocześnie jest znacząco mniej szkodliwe od używania tradycyjnych produktów tytoniowych. Świadczą o tym liczne badania – mówi Piotr Zieliński. Z Piotrem Zielińskim, prezesem Vaping Association Poland, rozmawia Paweł Woźniak

W przestrzeni medialnej pojawia się sporo kontrowersji wokół e-papierosów. Z czego one się biorą?
Nieobiektywny przekaz danych bierze się z nieprawidłowej metodologii badań. Szkodliwość elektronicznych papierosów powinna być bowiem porównywana ze szkodliwością tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Wtedy otrzymamy rzetelny obraz.

Jaki jest ten rzetelny obraz?
Jeżeli będziemy porównywać elektroniczne papierosy z działaniem dajmy na to krystalicznego górskiego powietrza, to otrzymamy zniekształcony obraz rzeczywistości. Niestety tak często społeczeństwo jest informowane, dlatego my jako branża apelujemy o rzetelny przekaz w tej sprawie.

Zza oceanu dotarły jednak informacje o zatruciach związanych z używaniem e-papierosów...
Jest kilka czynników, które spowodowały taką sytuację. Pierwszy to brak zakazu reklamy elektronicznych papierosów w USA. Inaczej jest w Polsce, gdzie taki zakaz istnieje. Drugi to brak kontroli wieku przy zakupie produktów, co powoduje, że kupują je również bardzo młodzi ludzie. I tutaj polskie regulacje zakazują sprzedaży tego typu towaru osobom nieletnim.

Co jednak bezpośrednio spowodowało te zatrucia w USA? Wyglądało to groźnie...
Najważniejszym czynnikiem, który zaistniał w USA i najprawdopodobniej był bezpośrednią przyczyną serii zatruć, było to, że ludzie zaczęli eksperymentować z płynami, dodając do nich czynną substancję marihuany, czyli tetrahydrokannabinol (THC), co spowodowało nieprzewidziane reakcje. W niektórych stanach używanie tego narkotyku jest dozwolone, więc nie było znaczących ograniczeń w...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: