Polityczna „Seksmisja”

Felieton [Widziane z Brukseli]

Tak, tak, panie dzieju. Czasy się zmieniają. Kobiety dominują w polityce w coraz większym stopniu. Także w polityce międzynarodowej. Znane powiedzonko: „Zawsze musi być ten pierwszy raz” odnosi się w tym roku do zdobycia dwóch spektakularnych politycznych szczytów przez damy. I tak po raz pierwszy w 60-letniej historii tej instytucji kobieta została w Brukseli szefem Komisji Europejskiej. Mowa o Niemce Ursuli von der Leyen z domu Albrecht. I tak po raz pierwszy też prezesem Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem została kobieta – Francuzka Christine Lagarde z domu Lallouette. Dzieje EBC są niemal trzy razy krótsze niż dzieje Komisji Europejskiej, bo liczą 21 lat. Specjalnie napisałem nazwiska obu pań „de domo”, żeby jednak zaznaczyć, że owe szczyty uzyskały one pod nazwiskami… mężów. Jedna uwaga: stwierdziłem, że Niemka i Francuzka weszły na te polityczne szczyty – to prawda w sensie politycznym, choć formalnie obejmą te stanowiska od 1 listopada.
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze