Nie ma paragrafu na agentów wpływu

Te konta, które działają na Twitterze czy Facebooku na rzecz obcych mocarstw, dziwnym trafem uderzają w prawicę, czasem w Platformę. Bardzo często wspierają Konfederację. Jednak przede wszystkim nie pojawiają się na nich żadne treści antyrosyjskie – mówi Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie. Rozmawia Piotr Nisztor

Niedawno został Pan oskarżony o antysemityzm. Poszło o wpis na Twitterze (TT) będący Pana komentarzem do postu opublikowanego przez Stanisława Gawłowskiego, zawierającego rysunek wzorowany na nazistowskiej propagandzie…
Mój wpis na Twitterze był reakcją na sięganie przez czołowego polityka Platformy, byłego sekretarza generalnego tej partii, obecnie kandydata na senatora, po środki znane z gadzinówki nazistowskiej. Stanisław Gawłowski zamieścił wpis, na którym w konturze Polski znalazło się logo PiS, w kierunku którego przemieszczał się kleszcz również z napisem PiS. To była prawie wierna kopia znanego nazistowskiego plakatu, rozwieszanego również w Polsce w czasie II wojny światowej. Znajdowały się na nim antysemickie hasła: „Żydzi, wszy, tyfus plamisty”. Trudno mi sobie wyobrazić, aby Stanisław Gawłowski nie znał tego plakatu. W swoim wpisie zwróciłem tylko uwagę na podobieństwo propagandy antypisowskiej do propagandy antysemickiej.

Ale to Pana zalała fala nienawiści…
Większość zrozumiała, że w swoim wpisie odniosłem się do tego, co opublikował Gawłowski, który wprawdzie szybko to usunął, ale pozostały zrzuty ekranu. Za rozpętaniem tej histerii przeciwko mnie stoi środowisko związane z Romanem Giertychem – Jan Piński i portal wiesci24.pl. Nawet Radek Sikorski, który początkowo uwierzył Pińskiemu, wycofał się z oskarżeń.

Czy ta sprawa nie potwierdza, że TT to dziś pole bitewne, tym bardziej brutalne, że za niespełna miesiąc wybory parlamentarne?
Z TT korzystają liderzy opinii, czyli ci, którzy kształtują opinię publiczną. To dlatego...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: