Dobrzy i źli faszyści

Niedawno skatowano w Warszawie grupkę Żydów z Izraela. W teorii właśnie spełniło się marzenie totalnej opozycji i związanych z nią mediów. Ale dziwna sprawa – ani „Wyborcza” nie zrobiła z tego czołówki, ani Bodnar czy Amnesty nie zwołali konferencji, także politycy opozycji nie zaczęli wołać o faszyzmie i prosić Brukseli o interwencję.

Zagadka była dość prosta – po prostu okazało się, że Żydów pobili Arabowie. Jak widać – im wolno. Ale żarty na bok. Sytuacja ta jest analogiczna do wylewu szamba do Wisły. Tutaj też panuje dziwna cisza, a organizacje ekologiczne, które pierwsze powinny atakować Trzaskowskiego za to, do czego dopuścił, są wyjątkowo wstrzemięźliwe w słowach. Bo pobicie Żydów czy katastrofa ekologiczna są ciekawe tylko wtedy, gdy można zaatakować PiS. Nie da się? To się okaże, że miliony litrów szamba w rzece to właściwie nawet zdrowo. Tego typu przykłady można mnożyć. Hipokryzja to sztuka, którą opozycja wraz z orbitującymi wokół niej organizacjami opanowała do perfekcji.

Co wolno Hartmanowi, to nie tobie…
Niedawno zawieszono profesora Nalaskowskiego za jego tekst pt. „Tęczowi gwałciciele”. Felieton ten, delikatnie rzecz ujmując, może się nie podobać. Ilość negatywnych przymiotników, radykalność porównań, używanie bardzo ostrych słów powoduje na przykład u mnie zupełne odrzucenie. Tylko że nie w tym jest problem. Felieton może się podobać albo nie, ale istnieje coś takiego jak wolność słowa i wypowiedzi. Więcej. Trudno nie dostrzec podwójnych standardów. Bo przecież po stronie opozycji jest cała plejada profesorów, dla których nienawiść jest jedyną zasadą działania. Język ludzi takich jak Hartman czy Kochanowski jest dużo agresywniejszy od tego, którym posłużył się Nalaskowski. Kochanowski potrafił zwyzywać dziecko tylko dlatego, że nie podzielało jego lewackich poglądów, i właściwie żadna kara go za to nie spotkała. Przy okazji przypomina się kolejny „profesor”, Matczak, który podczas...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: