Zmierzch krwawego dyktatora. Dziedzictwo Roberta Mugabe

Tak jak wielu przywódców powojennej ery postkolonialnej, Robert Mugabe pozostawił po sobie setki zawiedzionych zachodnich intelektualistów, tysiące wymordowanych rodaków, biedę i zmarnowany potencjał własnego kraju.

Śmierć 96-letniego Roberta Mugabe nie była zgonem rządzącego dyktatora. W listopadzie 2017 roku władzę z rąk zabrała mu grupa jego własnych generałów. Ale i tak 36-letnie rządy dyktatora były jednymi z najdłuższych w powojennej historii. Gdy Mugabe ciągle był bohaterem gazet, jego polityczni „rówieśnicy”, tacy jak prezydent Jimmy Carter czy Margaret Thatcher, już dawno zostali zamknięci między okładkami akademickich podręczników.
W dużej części Afryki Mugabe ciągle jest uznawany za bohatera walki o niepodległość. W 2013 roku, podczas pogrzebu Nelsona Mandeli, tłum młodych uczestników ceremonii przywitał go entuzjastyczną owacją, chociaż nawet następca Mandeli – Jacob Zuma – został wygwizdany. Jak jednak podkreślił wówczas Wilf Mbanga, dziennikarz z Zimbabwe: „Ci młodzi mieszkańcy RPA, którzy mają dla niego tyle pochwał, nie musieli nigdy żyć pod jego rządami”. Mugabe doprowadził kraj, którego populacja była długo powszechnie uznawana za najlepiej wykształconą i nadającą się do rynkowej gospodarki w Afryce, na skraj ekonomicznej przepaści i jeszcze dalej. Masowa produkcja pieniędzy doprowadziła do hiperinflacji i powszechnego zubożenia społeczeństwa. Reformy rolne, przedstawiane jako pozbywanie się kolonialnych niesprawiedliwości, spowodowały, że kraj nazywany kiedyś „spiżarnią Afryki” dziś zmuszony jest importować nawet połowę zboża potrzebnego do wykarmienia populacji.

Od rewolucjonisty do dyktatora
Robert Mugabe przeszedł drogę, którą wcześniej podążali inni lewicowi zbrodniarze – Mao Zedong, Che Guevara czy Fidel Castro. Gdy w latach 80. konsolidował swoją władzę, wiele artykułów w zachodniej prasie przedstawiało go jako kolejnego bojownika o wolność, rozbijającego kajdany...
[pozostało do przeczytania 58% tekstu]
Dostęp do artykułów: