Zwyczajny stalinizm

Dodano: 17/09/2019 - Nr 38 z 18 września 2019

Felieton [Wrzutka]

Profesor Aleksander Nalaskowski to ani mój brat, ani swat. Nie należy nawet do tych autorów „Sieci”, na których materiały rzucam się z wypiekami na twarzy, jednak jego ostatnie kłopoty poruszyły mnie do głębi. Wydawać by się mogło, że takie przypadki jak te opisane przez Milena Kunderę w „Żarcie”, gdzie jeden kawał był w stanie złamać człowiekowi życie, odeszły w niebyt wraz ze stalinizmem i dawną Czechosłowacją. Otóż nie! Ceniony naukowiec traci pracę na macierzystym uniwersytecie za felieton. Wszechnica, której patronuje geniusz myśli – Kopernik, represjonuje swojego pracownika za wyrażone poglądy, które być może jednym mogą się nie podobać, innych nawet oburzać, ale to jest cena wolności i demokracji. Rozumiem, gdyby prof. Nalaskowski dyskryminował swoich studentów pod kątem ich seksualnych preferencji lub szkolił bojówki przeciwników LGBT, ale nic takiego nie miało miejsca! Na naszych oczach wyrasta kolejna wpływowa mniejszość, której nie można krytykować. Dokąd
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze