Kidawa-Błońska jak Komorowski

Trochę to trwało, ale w końcu na to wpadli – POstkomuna ma pomysł, jak znów nabrać część wyborców. To manewr „na Komorowskiego” znany z 2010 roku, gdy upozorowano przed Polakami, że ówczesny kandydat PO na prezydenta jest konserwatystą, z dobrego domu i świetnymi manierami, patriotą i rzecz jasna antykomunistą.

Jowialny wizerunek wąsatego pana, rozsądnego i umiarkowanego, z pięciorgiem dzieci i żoną, która – jak opowiadano wówczas w mediach – była „jak panna z dworku”, zadziałał – Komorowski wygrał wybory. Było to oczywiście zwycięstwo przez nieporozumienie – Polacy zostali wprowadzeni w błąd i nie zorientowali się na czas, że postkomuna wciska im kit – a wkrótce okazało się, że ani manier, ani umiarkowanego nawet rozsądku w posadzonym na fotelu prezydenta dzięki sztuczkom propagandy polityku nie sposób znaleźć. Kolejne wybory przegrał – bo musiał przegrać, gdyż rażąco nie spełniał podstawowych warunków do piastowania funkcji prezydenta. Ale z punktu widzenia POstkomuny jest rzeczą zupełnie trzeciorzędną, co jest dobre dla państwa, jaki kandydat jest wysuwany na prezydenta czy premiera. Liczą się nie kompetencje, lecz… skuteczność w odgrywaniu roli. Dlatego tak jak niegdyś wysunięto Bronisława Komorowskiego, tak teraz PO zaproponowała Małgorzatę Kidawę-Błońską jako kandydatkę na premiera. To jest ten sam sposób na przyciągnięcie wyborców centrowych, konserwatywnych, patriotycznych – to tylko gra pozorów. Wystarczy posłuchać dotychczasowych wystąpień pani poseł Kidawy-Błońskiej w Sejmie czy przyjrzeć się jej wyborom – niczym nie różni się od reszty PO. Doradcy od wizerunku POstkomuny dostrzegli jednak, że jest bardziej urodziwa od Grzegorza Schetyny, ma cieplejszy głos i ładniej się uśmiecha – a rozpaczliwie szukali kogoś, kogo mogliby Polakom prezentować zamiast lidera Platformy. Uznano, że jedynym warunkiem na osiągnięcie jako takiego wyniku wyborczego PO jest zarówno schowanie logo partii i zastąpienie go nazwą „Koalicja Obywatelska...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: