Kwestia wiarygodności

Bardzo cieszy mnie odważna postawa polskiego Episkopatu w kwestii LGBTQ. To dobrze, że nasi hierarchowie mają siły i ochotę przypominać o fundamentach antropologii chrześcijańskiej i życia społecznego. Szkoda tylko, że poza rozliczaniem (słusznym) życia społecznego nie próbują zająć się chorobą homo-lobby, jaka od dawna dręczy także sam Kościół. Jej objawem nie jest zaś wyłącznie ani przede wszystkim ksiądz (zdaje się już były) Łukasz Kachnowicz, lecz także cały ciąg niewyjaśnionych skandali homoseksualnych, które ciążą na wiarygodności Kościoła w tej sprawie.

Udawanie, że ich nie ma, że nie trzeba ich wyjaśnić, to dawanie broni lewicy, ale także zgoda na to, byśmy jako wspólnota utracili wiarygodność. O czym mówię? A choćby o tym, że arcybiskup Juliusz Paetz wciąż nie jest uznany oficjalnie za winnego, a to oznacza, że nie tylko bierze pieniądze od archidiecezji poznańskiej, lecz także będzie – jeśli nic się nie zmieni – jako emerytowany arcybiskup pochowany w archikatedrze poznańskiej. Czy naprawdę chcemy tego skandalu? Arcybiskup Marek Jędraszewski nadal nie odniósł się do zarzutów, że bronił arcybiskupa Paetza i zachęcał kapłanów do podpisywania się pod listami poparcia dla metropolity. Może nie wiedział, może miał zaufanie, ale nawet tego nie wyjaśnił. Biskup Grzegorz Kaszak, który pięknie mówi o obronie Matki Bożej, milczy na temat rozwiązanego przez Watykan seminarium swojej diecezji i nie wspomina o tym, że przez rok bronił jak niepodległości rektora tej placówki, który pochwalił się w klubie gejowskim, czym się zajmuje. I znowu słowa biskupa brzmiałyby mocniej, gdyby ta sprawa została wyjaśniona. I dokąd te sprawy wyjaśnione nie będą, dotąd nasz głos nie będzie brzmiał tak wiarygodnie jak powinien.

 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: