Nitras w pułapce

To, że politycy PO kłamstwo traktują jako dopuszczalną i skuteczną metodę walki politycznej, jest wiadome i opisywane od lat. Sama napisałam na ten temat mnóstwo tekstów. Teraz pokazał się nowy przykład, który tym razem może nieść jednak poważniejsze niż opis w mediach konsekwencje.

Otóż polityk PO Sławomir Nitras postanowił skłamać przed sądem – zeznając pod przysięgą stwierdził, że jego od ponad 10 lat znana wypowiedź na temat fałszywego oskarżenia, jakie rzucił wobec minister Lubińskiej w kampanii wyborczej w Szczecinie, jest nieprawdziwa i nie została zautoryzowana. Tak się składa, że to ja byłam autorką artykułu w „Rzeczpospolitej” o Sławomirze Nitrasie i doskonale pamiętam naszą ówczesną rozmowę i to, jak opowiadał o tym „zagraniu” w kampanii przeciw kandydującej na prezydenta Szczecina Lubińskiej. W artykule były także wypowiedzi innych polityków na temat Nitrasa – wszystkie, wraz z obszernym kontekstem, w jakim padały, przesłałam moim rozmówcom do autoryzacji. Zawsze tak robiłam, to kwestia nie tylko zasad, lecz także pewnego „BHP” – politycy po zautoryzowaniu swych wypowiedzi nie mogą się ich już wypierać, zarzucać manipulacji dziennikarzowi itp. Oczywiście dotyczy to polityków niełamiących zasad – wobec postaci stosujących metody chuligańskie dziennikarze mogą mieć kłopot. Zatem wysłałam wtedy, w 2008 roku, wypowiedzi wraz z kontekstem, w jakim padają, Sławomirowi Nitrasowi e-mailem i otrzymałam od niego e-mail zwrotny z naniesionymi poprawkami. Passus o grze z Teresą Lubińską lekko skorygował i po jego autoryzacji brzmiał on tak: „Był tydzień do wyborów i wiedzieliśmy, że mamy jeden słaby punkt. Kontrowersję wokół mieszkania komunalnego, które zostało Krzystkowi przyznane. Spodziewałem się, że wyciągnie to Jacek Piechota z SLD i jakąś odpowiedź na to mieliśmy przygotowaną. Ale wyciągnął to PiS. Musieliśmy natychmiast zareagować. Kandydatem PiS na prezydenta była Teresa Lubińska. Było tylko kilka godzin, żeby im »oddać«....
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: