Miałeś, Pawle, złoty róg…

Miałem okazję poznać Pawła Kukiza i nawet spędzić trochę czasu w jego towarzystwie. Nie miałem wątpliwości, że pomimo rockandrollowej duszy i ciętego języka to człowiek szczery i przekonany do swoich racji. Jego sukces sprzed czterech lat, kiedy zgarnął 20 proc. poparcia w wyborach prezydenckich, a potem wprowadził do Sejmu niemałą liczbę posłów, dawał pewną nadzieję, że po latach marazmu scena polityczna zyska trochę świeżości. Niestety, tak się nie stało.

W niniejszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” tę sytuacje rozbiera na czynniki Witold Gadowski. Ja od siebie dołożę tyle, że z przykrością patrzyłem, jak przez ostatnie lata Paweł Kukiz staje się zakładnikiem radykałów, których z niewiadomych powodów wziął na listę. Jak daje się wpuszczać w toksyczne narracje – najpierw o rzekomej banderyzacji Ukrainy, a na koniec w brednie o Żydach czyhających na polskie majątki. Oprócz tego przez cztery lata nie usłyszeliśmy właściwie niczego, co miałoby jakąś wartość merytoryczną, bo trudno do takich zaliczyć komunały mówiące o „partiokracji” czy mantrę o jednomandatowych okręgach wyborczych. Dziś Kukiz kończy jako przystawka PSL-u, kwiatek do kożucha człowieka, który zafundował Polakom dłuższy wiek emerytalny (Władysław Kosiniak-Kamysz) i wizytówka grupy, której dowodził Jan Bury. Nie mam wątpliwości, że to rozmienienie się na drobne, ta niezrozumiała wolta zostanie dostrzeżona przez wyborców. Ale widzi to chyba sam Paweł Kukiz. Cztery lata temu odwoływał się do elektoratu patriotycznego i nosił wówczas koszulki z Żołnierzami Wyklętymi i symbolem Polski Walczącej. Dziś ma koszulkę z napisem „Zombies”. Na czyje głosy liczy?
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: