Ojciec opowiada, czyli powstańcza opaska

Felieton [Widziane z Brukseli]

Sierpień. Ojcu zebrało się na wspomnienia i opowiada rodzinną historię powstańczą. Polskie losy. Przyrodnia siostra Taty wyszła za spolonizowanego Austriaka, handlowca, w którego pustym biurze na Nowym Świecie, między Smolną a Pierackiego (dziś: Foksal), przekoczowali część Powstania. Siostra Ojca, Isia, była w czasie Powstania sanitariuszką AK, jej mąż, antykomunista, przed komuną uciekł do Wiednia, a gdy i tam wkroczyła Armia Czerwona (była w austriackiej stolicy aż do 1955 r.), popełnił samobójstwo. Dokładnie tak, jak Witkacy na Kresach Wschodnich RP na wieść o wkroczeniu Sowietów na terytorium Rzeczypospolitej. Ojciec opowiada – a mnie aż żal, że tego nie nagrywam – o opasce, którą zachował do dzisiaj, biało-czerwoną, choć wyblakłą, z orzełkiem w  koronie i napisem „Sztab Generalny WP” oraz numerem oddziału. Miał też legitymację z funkcją: „goniec”. Ale podczas ewakuacji do obozu w Pruszkowie podarła ją jakaś obca pani, żeby 10-latek „nie miał problemu z Niemcami
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze