Gdy źli są najlepsi. Kryminał od HBO

Nie tylko potrawy mają swój smak i aromat. Muzyka, filmy, wszelkie popkulturowe artefakty również. Tymi smakami nie rządzi jednak pięć zmysłów ciała, ale wyobraźnia. Uwielbiam seriale fantastyczne, bo dawno temu rozsmakowałem się w „Star Trek. Next Generation”. Uwielbiam seriale kryminalne, bo dawno temu zachwycił mnie „Crime Story” i pochodzący stamtąd song „Runaway” Dela Shannona. A teraz polecam serial HBO „Miasto na wzgórzu” Charliego McLean’a.

Choć w serialowym uniwersum poprzeczka podniesiona jest naprawdę bardzo wysoko, „Miasto...” zachwyci i wciągnie każdego, kto lubi kryminał z niespiesznie budowaną intrygą, wyrazistymi i świetnie zagranymi rolami i dobrze zarysowanym tłem społecznym i obyczajowym. To nie jest rzecz z cyklu „zabili go i uciekł”, i nic w stylu „Gotham”. To najlepsze kryminalne oldskulowe rzemiosło z przebłyskami geniuszu. Co ważne, pracowały nad nim takie tuzy kina jak Ben Affleck, Matt Damon i Jennifer Todd.

Rzecz dzieje się w Bostonie w latach 90. Biali i czarni, mężczyźni i kobiety uczą się żyć w świecie politycznej poprawności – i wszystkim ta sztuka nie wychodzi zbyt łatwo. Oczywiście, złym idzie najgorzej, choć są niezastąpieni w swojej robocie. I tym bardziej są skuteczni, im mocniej sami łamią reguły. Główny bohater, agent FBI Jackie Rohr, jest właśnie kimś takim. Genialnie gra go nie najmłodszy już Kevin Bacon. To jedna z tych aktorskich twarzy, która jest jak wino – im starsza, tym lepsza. Siateczka zmarszczek, zmęczona już twarz, nosek zużyty ostentacyjnym wciąganiem białych kresek w miejscach publicznych, fryzura starzejącego się amanta, który za plecami żony zrobił kochance dziecko – to właśnie Bacon jako Rohr. Nie ma świetnego kryminału bez dobrze zagranego złego policjanta – zatem dziewięćdziesiąt pięć procent do pełnego sukcesu jest tu już zapewnione.

W pozostałych rolach obsada też nie jest zła. Jonathan Tucker jako irlandzki przestępca Frankie Ryan próbuje ocalić swojego...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: