Prawo pałki zamiast prawa wyboru. Putin tłumi protesty

Kreml stawia na siłę. Skoro ludzie protestują przeciwko fasadowym wyborom, to trzeba ich pacyfikować. Liderów opozycji zamknąć, a może nawet zabić. Siłowicy podpowiadają Putinowi coraz bardziej radykalne kroki.

Różnie szacowana jest frekwencja na demonstracji 27 lipca. Od 3500 (dane władz) po 20 tys. (oceny opozycji). Pewne jest za to, że tydzień wcześniej na ulice wyszły 22 tys. ludzi i była to największa demonstracja od protestów podczas zimy 2011/2012. Władze nie spodziewały się tak masowego wyjścia mieszkańców Moskwy na ulice, ponieważ zakładały, że ludzie przestraszą się gróźb i swoje zrobi sezon urlopowy. Tymczasem protest szybko stracił lokalny charakter
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: