Piłką w białego murzyna

Za niedługo też nikt nie będzie wierzył, że prawie ćwierć wieku po upadku komunizmu, podczas oficjalnego posiedzenia rządu, przypadającego w dzień meczu Polska–Czechy, premier Donald Tusk wraz ze wszystkimi ministrami założy kibicowski szalik i zacznie krzyczeć: „Kto wygra mecz? Polska, Polska, Polska!”, a ministrowie z animuszem będą odpowiadać kabotyńską zaśpiewką: „Do boju, do boju, do boju Polacy!”. I wszystko to pokazano w telewizji! I rząd nie upadł, rażony salwą pogardliwego śmiechu zniesmaczonej publiczności! Przeciwnie. Lemingi zareagowały zgodnie z precyzyjnie wyćwiczoną i wyliczoną reakcją – dalszym wzrostem poparcia dla Partii szalikowców.

Można by wzruszyć ramionami
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: