Sen, który śni sny. „Stranger Things” i amerykańska popkultura. Fajne czasy starych zgredów

Kultura [Serial]

Jak stworzyć serial, którego kolejna odsłona bije rekordy globalnej oglądalności? Bierzemy kilka amerykańskich dzieciaków, nostalgię za tamtejszą popkulturą z lat 80. i atmosferą małych miasteczek, dodajemy paranormalne zjawiska, alternatywne światy i nieco geopolityki z czasów Żelaznej Kurtyny. I jeśli wkręcimy w to wszystko wartką fabułę – sukces gwarantowany. Mowa oczywiście o netflixowym serialu „Stranger Things”. 4 lipca widzowie na całym świecie mogli obejrzeć najnowszy odcinek trzeciego sezonu jednej z najbardziej popularnych produkcji amerykańskich tej platformy streamingowej. Choć termin ten chyba już nie oddaje specyfiki Netflixa, który najlepiej nazwać dziś potężnym i coraz bardziej wpływowym generatorem globalnej popkultury. Mówiąc pół żartem, pół serio: dopóki Ameryka będzie rządziła popkulturą, dopóty wojny o świat z Chinami nie przegra. Właśnie tak globalnie sprzedaje się amerykański sen. Wedle danych Netflixa, tylko w ciągu pierwszych czterech dni od
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze