Odwaga inaczej

Smród unosi się nad świątynią sztuki. Smród tchórzostwa, lęku, żeby przypadkiem nie zostać uznanym za zwolennika obecnej władzy. Nawet kolaboracja z komunizmem, i to w stanie wojennym, nie była tak hańbiąca.

W dzisiejszych czasach zresztą nie chodzi nawet o osobiste poglądy twórców, lecz o to, jak ich zachowania mogą zostać ocenione przez tzw. środowisko.

Zdolny reżyser Wojciech Smarzowski po otrzymaniu nagrody za „Wołyń” wpadł w panikę, fizycznie uciekał po korytarzach Teatru w Gdyni przed Jackiem Kurskim próbującym wręczyć mu trofeum, a w ramach ekspiacji nakręcił „Kler”. Podobna przygoda przydarzyła się utalentowanemu i uchodzącemu do niedawna za
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: