O von der Leyen bez różowych okularów. Kandydatka na szefową KE

Ludzie [Ursula von der Leyen]

Kanclerz rezerwy, Różyczka, hiperaktywna zawodowo matka siedmiorga dzieci, żona arystokraty, tak skoncentrowana na pracy, że jak trzeba, może przetrwać dobę na listku sałaty i kawie – Ursula von der Leyen ma wiele wcieleń i jeszcze więcej wrogów. Środowiska konserwatywne, zwłaszcza te skupione wokół bawarskiej CSU, od lat zarzucają jej forsowanie zbyt liberalnej agendy społeczno-obyczajowej. W środowisku wojskowych i zbliżonych do AfD von der Leyen ma opinię niekompetentnej. A to dopiero początek wyliczanki. I podczas gdy nasza część Europy odetchnęła z ulgą, widząc w von der Leyen ratunek przed Fransem Timmermansem, w Niemczech jej kandydatura wznieciła istny polityczny pożar. Poznań, szczyt Bałkanów Zachodnich. Angela Merkel ma na sobie czerwony żakiet, wygląda dobrze, ani śladu niedawnych zawirowań zdrowotnych. Na konferencji prasowej zbacza z tematu imprezy. Zapowiada, że uczyni wszystko, by Ursula von der Leyen otrzymała możliwie jak największe poparcie
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze