Wszystkie koszmary Grzegorza Schetyny

Jakie realne pole manewru politycznego ma opozycja? Co zrobi PSL? Czy Donald Tusk stanowi wartość dodaną dla opozycji?

– PiS wygra te wybory. Niezależnie od tego, czy będzie jedna wielka lista opozycyjna. PiS wygra i bardziej zasadne jest pytanie, czy po wyborach nie będzie to czasem większość konstytucyjna. Do października teoretycznie może się jeszcze wiele zdarzyć, ale żadne afery bądź aferki, żaden planowany film Vegi nie są w stanie PiS-owi zagrozić – mówi Eugeniusz Kłopotek, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ten smutny dla totalnej opozycji stan nastrojów wydaje się jak najbardziej uzasadniony. Poseł Kłopotek w swej diagnozie zapomniał co prawda dodać, że główną przyczyną wygranej PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest fakt, że Zjednoczona Prawica po prostu dobrze rządzi, ale rzeczywiście ze znaną sobie szczerością zilustrował stan gry na cztery miesiące przed najważniejszymi od dziesięcioleci wyborami parlamentarnymi, a w szczególności rozmiary dezorientacji i programowego wyjałowienia w szeregach postkomunistów.

Razem czy osobno?
Oto jest pytanie, które zajmuje najbardziej polityków opozycji. Grzegorzowi Schetynie wydawało się, że sięga po sprawdzone wzorce, gdy z sukcesem udało mu się odtworzyć koalicję „nocnej zmiany” z czasu obalenia rządu Jana Olszewskiego. W istocie zasadniczy podział w polskiej polityce od tamtego czasu nie uległ zmianie. Dzieli on polityków na obrońców postkomunistycznego ładu, w którym rządzić, a nawet posiadać znaczniejszą własność mogą wyłącznie osoby wyselekcjonowane przez generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego i dopuszczone przy Okrągłym Stole do kręgu władzy. W tym sensie organizacyjny dylemat o kształt wyborczych koalicji po stronie obozu postkomunistycznego ma jedynie charakter taktyczny. Z jednej strony odtworzenie Koalicji Europejskiej kusi metodą przeliczania wyborczych głosów premiującej duże ugrupowania, z drugiej taka właśnie koalicja dopiero co...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: