Na krawędzi wojny w Zatoce. Iran prowokuje Trumpa

Zestrzelenie amerykańskiego drona nad wodami międzynarodowymi, tydzień wcześniej atak na tankowce w Cieśninie Ormuz. Twardogłowi w Teheranie robią wiele, żeby sprowokować USA do wojskowej reakcji. Czas gra bowiem na niekorzyść Iranu. Trump musi zacisnąć zęby i czekać – tylko wtedy wygra.

Napięcie na Bliskim Wschodzie rośnie od kilku miesięcy, choć źródłem obecnej eskalacji była decyzja USA jeszcze z maja 2018 roku o wycofaniu się z zawartego za czasów Baracka Obamy porozumienia Zachodu z Iranem w sprawie ograniczenia irańskiego programu atomowego. Sankcje uderzające boleśnie głównie w eksport irańskiej ropy okazują się na tyle skuteczne, że Teheran najwyraźniej chce doprowadzić do przesilenia w tym kryzysie. Nawet ryzykując wojnę.

Dron niezgody
W czwartek 20 czerwca irańska Gwardia Rewolucyjna zestrzeliła amerykańskiego drona szpiegowskiego. Zdaniem IRGC RQ-4, Global Hawk został zestrzelony, gdy naruszył przestrzeń powietrzną Iranu w prowincji Hormozgan. Co innego twierdzi strona amerykańska. Rzecznik Centralnego Dowództwa sił USA, kapitan Bill Urban, potwierdził, że Iran zestrzelił amerykańskiego drona, zastrzegając, że doszło do tego w międzynarodowej przestrzeni powietrznej. „Doniesienia z Iranu, jakoby maszyna była nad Iranem, są nieprawdziwe” – mówił Urban. „Był to niesprowokowany atak na amerykański obiekt monitorujący w międzynarodowej przestrzeni powietrznej” – podkreślił rzecznik. Według Amerykanów dron znajdował się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad cieśniną Ormuz, w odległości około 34 kilometrów od irańskiego wybrzeża. „Ten niebezpieczny i eskalujący napięcie atak był nieodpowiedzialny i doszło do niego w pobliżu korytarzy powietrznych między Dubajem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i omańskim Muskatem, co mogło zagrozić niewinnym cywilom” – powiedział gen. Joseph Guastella, główny dowódca amerykańskiego lotnictwa na Bliskim Wschodzie.
Pierwsza reakcja USA była bardzo...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: