Prawda czy fałsz?

Seryjni mordercy przeważnie nie mają swoich skłonności wypisanych na twarzy. Ted Bundy, morderca ponad 30 kobiet, uchodził za czarującego, a jego wielbicielki zasypywały go listami nawet w więzieniu, gdzie ostatecznie skończył na krześle elektrycznym. Will Hurley, bohater powieści Catherine Howard pt. „Dziewczyna kłamcy”, skazany za siedem zbrodni i odsiadujący dożywocie w zakładzie psychiatrycznym, też był uosobieniem sympatycznego studenta, dopóki nie został schwytany i nie przyznał się do zabójstw.

Wszyscy mu uwierzyli, łącznie z jego dziewczyną, Alison. Ta uciekła do innego kraju, zerwała wszelkie kontakty z dawnym środowiskiem i próbowała zapomnieć. Prawie jej się udało. Aż do chwili, kiedy po 10 latach znów zaczynają ginąć młode dziewczyny. Miejsce (kanał w uniwersyteckiej części Dublina) i sposób mordowania jest identyczny jak przed laty. Czyżby Will miał naśladowcę albo nieujawnionego wspólnika? A może skazano go niewinnie? Tylko dlaczego się przyznał? Policjant Michael Malone, który aresztował go przed laty, ma wątpliwości co do rzetelności dawnego śledztwa, dociera do Alison i skłania ją do spotkania z byłym chłopakiem…
Nie zdradzając pointy (przy kryminałach rzecz karygodna!) powiem tylko, że prawda okaże się bardziej skomplikowana, niż można sobie było wyobrazić. A całość powieści? Psychologiczny rysunek postaci doskonały, a napięcie naprawdę zadowoli każdego, kto lubi się bać. Przy okazji ujawnia się element tak charakterystyczny dla naszych czasów, coraz częściej obecny w filmach i powieściach. Zaufanie. Gdyby ludzie mówili sobie prawdę, nawet gdy ta jest niewygodna, a nawet kompromitująca, iluż tragedii można by uniknąć?
Catherine Ryan Howard „Dziewczyna kłamcy” Rebis Poznań 2019
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: