Nowocześni i wybredni. Mięsożercy rosną w siłę

Piotr Lisiewicz zwykł mawiać, że na jego poznańskich Jeżycach dzisiaj łatwiej dostać hummus niż wpi…ol. Rzeczywiście nasze miasta stały się pełne restauracji serwujących jedzenie dla wegetarian i wegan, a Warszawa znalazła się na trzecim miejscu w rankingu prowegańskich metropolii. Tymczasem pojawia się również inny trend – Polacy odkrywają nowe smaki i sięgają po zdrowe mięso.

William Buckland i jego syn Francis byli w Wielkiej Brytanii znanymi ekscentrykami epoki wiktoriańskiej. Teoretycznie obaj zajmowali się różnymi dziedzinami nauki, bo ojciec paleontologią, a syn medycyną, ale finalnie zostali zapamiętani ze względu na specyficzne podejście do zwierząt. Obaj panowie mieli bowiem dziwny pomysł, aby postarać się spróbować niemal każdego gatunku zwierzęcia na świecie. No i trzeba przyznać, że mieli w tej dziedzinie spore osiągnięcia.

Serce nie sługa
„Czyńcie sobie ziemię poddaną” – zdanie, które do znudzenia słyszymy, gdy katolicy zaczynają rozmawiać o ekologii i podejściu do środowiska. To zdanie z Księgi Rodzaju ma uzasadniać wszystko: od myślistwa przez ogromne fermy zwierząt po klatki obrotowe dla krów. William Buckland miał ponoć inne ulubione zdanie z Biblii: „Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko”.  Gdyby więc traktować to zdanie wybiórczo i pominąć wszystkie inne zapisy Pisma Świętego, oznacza to, że powinniśmy wręcz jeść wszystko, co się rusza. I trzeba przyznać, że Buckland był w tym bardzo konsekwentny. Potrafił szokować swoich towarzyszy, których zapraszał na kolacje, podając im wyszukane potrawy z krokodyla czy innych egzotycznych zwierząt. Ponoć uwielbiał grzanki z pieczonymi myszami. Z jego notatek dowiemy się również, że generalnie nie warto próbować kreta (jego smak został określony jako podły), a także moli i niektórych gatunków motyli (te zostały oznaczone jako najgorsze w rankingu). Według legendy, pewnego...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: