Też na „CH”

Polskie Stronnictwo Ludowe postanowiło stworzyć blok. Wprawdzie jeszcze się nie okazało, z kim chciałby się łączyć Władysław Kosiniak-Kamysz, ale z pewnością nie jest to ani Robert Biedroń, ani SLD. Lider PSL-u widzi bowiem siebie jako przywódcę bloku chadeckiego. Kto się mieści w jego wizji?

Wszyscy ci, którym bliskie jest dziedzictwo narodowe i chrześcijańskie. No więc o ile rozumiem, Kosiniak-Kamysz wyciąga rękę do polityków Konfederacji i Kukiz`15 oraz środowiska związanego z radiomaryjnym prof. Piotrowskim. Ruch ten jest ciekawy, ale chyba jednak spóźniony od pół roku. Politycy PSL-u, którzy przez ostatnie miesiące legitymizowali obrażanie katolików, światopoglądową wojnę i ataki na Kościół, nie są już wiarygodni i chyba już nawet najbardziej wierny PSL-owiec nie uwierzy, że będą oni walczyć o godność Kościoła. Raczej każdy z nich widzi, że jedynym celem tego chadeckiego tworu ma być prześlizgnięcie się nad progiem i ewentualna koalicja z postkomunistami, gdzie katolicy będą sprzedawani za stanowiska w KRUS, ZUS i ARiMR. Ludowcy oczywiście nie mieli innego wyjścia. Alternatywą było trwanie w Koalicji Europejskiej, gdzie skazani byliby na powolne zanikanie i w której faktycznie nie mieli nic do powiedzenia. Oczywiście PSL mógłby zademonstrować przywiązanie do wartości. Wystarczyłoby jednoznacznie odciąć się od bloku lewackiego. Radykalnym posunięciem byłoby obrócenie koalicji w sejmikach wojewódzkich. Bo przecież PSL-owi rozumianemu jako partia narodowo-chrześcijańska bliżej do PiS-u niż do Nowoczesnej i PO. Jeżeli tego nie zrobią, będzie to najlepszy dowód na to, że to tylko gra pozorów i z tego wszystkiego będzie jeden wielki… No wiecie, też na „CH”.

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: