Porwali adwokata. Napady „na policjanta”

Grasowali przez lata, byli bezwzględni, ale też świetnie zorganizowani. Banda kilkunastu gangsterów została rozbita dopiero, gdy porwali adwokata z Gdańska. Podczas śledztwa odkryto, że są sprawcami wielu brutalnych przestępstw. Chociażby zamachu na znanego sportowca.

Zakończono niedawno śledztwo przeciwko gangowi o charakterze zbrojnym. Kilkunastu bandytów – nie wahających się używać broni – usłyszało w sumie zarzuty popełnienia ponad 60 przestępstw. „Członków grupy cechowała brutalność i bezwzględność w popełnianiu licznych rozbojów” – podkreślił oskarżyciel. Banda działała co najmniej od września 2007 roku, ale w różnych konfiguracjach, zmieniali też miejsca swoich akcji, a przez to długo pozostawali anonimowi i bezkarni. Napadów dokonywali w sposób cyniczny, atakowali udając... policjantów! „Używali ubiorów (kamizelek) taktycznych imitujących umundurowanie Policji, poruszali się samochodami z zamontowanymi światłami błyskowymi oraz z wyświetlaczem o treści: »Policja«. Ponadto posługiwali się bronią palną, kajdankami, a zatrzymania realizowali pod pozorem kontroli drogowej” – wyjaśniają śledczy.

Prokuratorzy z różnych miast prowadzili odrębne postępowania i długo nikt nie odkrył, iż za napadami stoi jedna szajka. Ale gangsterzy poczuli się zbyt pewni siebie, bo popełnili błąd, który miał dla nich fatalne skutki.

29 czerwca 2015 roku w Gdańsku uprowadzony został adwokat Krzysztof K. Zatrzymali go mężczyźni poruszający się samochodem udającym radiowóz – gdy podeszli do auta prawnika, młotem rozbili szybę, kierowcę skuli kajdankami, przez wiele godzin mężczyzna był przetrzymywany przez bandytów. „Grożąc Krzysztofowi K. obcięciem palca u ręki i pozbawieniem życia, usiłowali zmusić go do przekazania miliona złotych w zamian za uwolnienie” – ujawniła prokuratura. Wprawdzie już na drugi dzień adwokata uwolniono, ale gangsterzy nadal żądali pieniędzy. Straszyli, że jeśli nie zapłaci w ciągu tygodnia, to naprawdę...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: