Grecja - Lęk przed nieznanym

W poszukiwaniu nadziei

Nie byłoby zresztą tak źle, gdyby nie dramatyczna sytuacja gospodarcza Grecji w połączeniu z niepewnymi perspektywami. Napisano już o niej wszystko, przypomnijmy więc tylko, że składa się na nią gigantyczne zadłużenie (380 mld euro, 160 proc. PKB), którego Grecja sama nie jest w stanie spłacić; pomoc Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, tzw. bailout, obwarowana jednak bardzo surowymi warunkami, które oznaczają konieczność radykalnego zaciśnięcia pasa (co przełożone na język zwykłego człowieka oznacza m.in. obniżkę płac, emerytur i zasiłków oraz redukcję zatrudnienia, zwłaszcza w sektorze publicznym); masowe protesty, z reguły o gwałtownym przebiegu, i coraz więcej samobójstw.

Z tego wszystkiego rodzi się fundamentalne pytanie: czy Grecja powinna pozostać przy wspólnej walucie, czy też całkowicie zmienić kurs – opuścić strefę euro, wrócić do drachmy i podjąć próbę zorganizowania państwa i gospodarki na nowych zasadach. Wokół kwestii bailoutu przebiega główna linia podziałów. Po jednej stronie są ND i PASOK, które uważają, że Grecja nie ma żadnej swobody manewru, musi przyjąć bailout, bo to jedyna szansa na ratunek. Inaczej nie zdoła spłacić długów. Jedyne, co jeszcze można zrobić, to domagać się renegocjacji warunków. Jak daleko sięgającej? Nie bardzo wiadomo, bo w tej delikatnej sprawie partie wolą nie wdawać się w szczegóły.

Po drugiej zaś stronie mamy SYRIZĘ, której lider Aleksis Tsipras – nowa gwiazda greckiej sceny politycznej – bailout całkowicie odrzuca. W programie, jaki na początku czerwca przedstawił, jest mowa m.in. o wstrzymaniu obniżek płac i emerytur, zamrożeniu rozpoczętej już prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych i obniżeniu VAT na podstawowe artykuły, zwłaszcza żywnościowe. Według Tsiprasa to prawdziwy „program godności i nadziei”. Ale zdaniem lidera ND, Antonisa Samarasa, o żadnej „nadziei” nie ma nawet mowy, bo jedynym skutkiem takiego programu może...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: