Markowana walka o wolność

Jeden chór

Od ponad dwóch lat zjawiskiem najsilniej krępującym wolność słowa w Polsce jest kłamstwo smoleńskie. Eliminowanie informacji dotyczących katastrofy spoza narzuconej przez MAK i władze RP narracji, dyskredytowanie ludzi, którzy nie zadowalają się raportami Anodiny i Millera, dokonują się niemal we wszystkich sferach aktywności publicznej. Można powiedzieć, że żaden inny temat nie jest tak konsekwentnie blokowany w każdej przestrzeni społecznej: politycznej, naukowej, artystycznej czy obywatelskiej, jak właśnie tragedia z 10 kwietnia. To w końcu z cenzury kłamstwa smoleńskiego zrodził się drugi obieg – zjawisko nieznane demokratycznym państwom. To ludzie kłamstwa smoleńskiego, niczym autorzy sowieckiego „Krokodiła”, deprecjonują, wyszydzają tych, którzy domagają się rzetelnego wyjaśnienia przyczyn śmierci delegacji RP. Niestety, w ten zniewalający mechanizm wpisuje się lider Solidarnej Polski. Właśnie z tego powodu, jako obrońca wolności słowa, jest dla mnie równie wiarygodny jak Bronisław Komorowski, szumnie otwierający skwer o takiej właśnie nazwie. Nie wnikam w rozterki Zbigniewa Ziobry co do statutu PiS, nie interesują mnie jego relacje z dawnymi partyjnymi kolegami. Wiem jedno – wybór samodzielnej drogi politycznej nie musiał oznaczać przyłączenia się do chóru kłamstwa smoleńskiego. Tą decyzją Ziobro kompletnie stracił wiarygodność.

Bez Macierewicza, bez zamachu

Solidarna Polska wraz ze swoim liderem idealnie wpisuje się w narrację kłamstwa smoleńskiego. Są tymi, którzy oczywiście pragną wyjaśnienia tragedii z 10 kwietnia, ale bez Antoniego Macierewicza oraz bez używania „ostatecznych słów” – takich jak zamach. Czy czegoś innego chce Tusk, „Gazeta Wyborcza” lub TVN? W sprawie Smoleńska Solidarna Polska mówi właśnie ich głosem, jedynie modyfikuje swój przekaz, by brzmiał bardziej wiarygodnie dla prawicowych wyborców. Czy się to Ziobrze lub Kurskiemu podoba, czy nie, kierowany przez...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: