Długi paluch Moskwy

Kilka lat temu pewien krajowy reżyser pragnął nakręcić film na podstawie mojej powieści „Ciemna strona lustra” i prowadził rozmowy z zachodnim koproducentem. Sprawa się rypła, kiedy potencjalny partner stwierdził, że na Zachodzie nie ma zapotrzebowania na KGB-story. Czy była to prawda? Producenci jak ognia unikali obsadzania Moskwy w roli czarnego charakteru. Jeśli już, to zło uosabiał zbuntowany czekista, oligarcha, a całość kończyła się zgodną współpracą z Kremlem. To się na szczęście zmienia.

W ostatniej serii „Homelandu” nie ma wątpliwości. Zagrożeniem przestał być własny rząd i jego autorytarne ciągoty, sympatyczne okazują się też tajne służby, które dybią
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: