22 maja 2019

Tusk z ferajną maszerował po Warszawie pod hasłem „Idziemy głosować, by Polskę ratować”. Trzeba przyznać, że hasło „Polskę trzeba zlepperować” było zdecydowanie bardziej pomysłowe.

Na marszu pojawiła się kukła Jarosława Kaczyńskiego, utrzymana w estetyce znanej z niemieckich parad.  Podobnie jak na niemieckich pierwowzorach na umieszczono na niej napis „Kaczyński”. Jak widać nikt nie wytłumaczył jej sklejaczowi, że o ile u Szwabów podpis jest przydatny, bo więcej z nich załapie, kto to taki, to u nas wszyscy wiedzą kto zacz i podpis jest zbędny. Dyktator Kaczor miał też na mundurze krzyż. Ale jaki skromny! Żadnych obscenicznych kontekstów. Tchórzliwi są jednak ci nasi wielbiciele finezyjnej niemieckiej estetyki oraz poczucia humoru.
Narodziła się nowa świecka tradycja: ile razy media lub opozycja z hukiem uderzają w PiS, tyle razy natychmiast pojawia się sondaż, w którym drastycznie traci on poparcie. Czy to ciamajdan przed Sejmem, czy planowana kompromitacja PiS przy okazji Marszu Niepodległości (która się nie udała), czy nowy film o księżach. Potem czeka nas mędrkowanie medialnych socjologów czemuż to taki fajny sondaż okazał się prawdziwy inaczej. Pojawia się w nim dużo fachowy pojęć w zestawie średnio bełkotliwym. Brakuje tylko jednego pojęcia: efekt kuli śnieżnej. Czyli próba sprowokowania Polaków, by dowiedziawszy się, że w narodzie dominują lemingi poszli na nimi rzucać się przepaść.
A propos efektu kuli śnieżnej. Czytam ile odsłon na YouTube ma pewien film, który według planu niektórych ma odwrócić wynik wyborów. Oraz jak duża jest oglądalność występów youtuberów – prorosyjskich narodowców. Zdaje się, że podobna, jak przed poprzednimi wyborami. Czy te liczby odsłon są prawdziwe? Nie wiem. Wiem natomiast, że nabijanie owych odsłon za kasę jest dość proste. „Kupiliśmy 10 tysięcy wyświetleń filmu na YouTube. Byliśmy ciekawi, czy to działa – działa, trochę nieoczekiwanie. Gdybyśmy mieli ambicje zostania vlogerami za...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: