Krajobraz po trzęsieniu ziemi

Idą naprawdę trudne czasy dla Kościoła, a to oznacza, że także dla zwyczajnych księży, świeckich czy nawet biskupów. Autorytet instytucjonalny będzie upadał, a normalni duchowni będą coraz częściej oskarżani i niszczeni za grzechy garstki przestępców, a także tych (i to już nie jest taka garstka), którzy ich kryli. Już teraz słyszę, gdy kapłani z bólem opowiadają, jak się ich szkaluje, jak coraz częściej odrzuca się ich posługę, jak tworzy się obraz ich posługi.

Kłopot polega tylko na tym, że do tego procesu wykorzystuje się realne winy ludzi Kościoła i niezałatwione problemy, o których nieliczni mówili od lat. Jeśli ich nie załatwiono, to nie ma się co dziwić,
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: