Kto zarabia na pedofilii?

Z filmem Sekielskiego jest kłopot. Z jednej strony można dość łatwo wyłapać jego manipulacje, nastawione na jeszcze większe wyostrzenie błędów hierarchii kościelnej, jego wtręty czysto ideologiczne (mające tworzyć, skądinąd zupełnie fałszywe, wnioskowanie: doktryna katolicka – pedofilia).

Z drugiej podstawowe zadanie, z którego na pierwszym miejscu powinien być rozliczany każdy dokument, czyli pokazanie tego co ukryte, pokazanie prawdy – w tym wypadku o cierpieniu ofiar i sytuacji ich oprawców – zostało zrealizowane w bardzo dobry sposób. Niemniej uznanie wartości tego filmu nie może być w żaden sposób powiązane z akceptacją szantażu moralnego, jaki został
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: