Krótka forma

Jeffrey Archer jest postacią niezwykłą. Pisarz, publicysta, polityk. Za młodu sportowiec. W ciągu blisko 80-letniego życia członek Izby Gmin i Lordów. Baron i więzień polityczny. Przeciwnik poprawności i sympatyk Polski.

Mało kto potrafi tak pisać. Lapidarny język – najkrótsze opowiadanie liczy dokładne 100 słów, najdłuższe – 50 stron. Wszystkie mają niezwykłą fabułę, zawsze zaskakującą pointę, w większości zostały zaczerpnięte z życia. Autora wydaje się nie interesować wielka zbrodnia, raczej sprytny przekręt – jak w przypadku nielegalnego parkingowego, który zbił majątek, pobierając opłaty od kierowców. Miasto przez 40 lat sądziło, że jest funkcjonariuszem miejscowego zoo, a dyrekcja zoo – że zbiera opłaty w imieniu miasta. Równie fascynujący jest casus „pierwszego zastępcy dyrektora banku”, którego okoliczności skłaniają do podszycia się pod zmarłego klienta. Archer umie bawić, używając dyskretnej odmiany angielskiego humoru, ale również wzruszać. Jak historia autostopowiczki, podwiezionej przez nierozpoznanego przez nią noblistę, który zainspirował ją, by została pisarką, czy nadzwyczajna przemiana duchowa uczelnianego bawidamka i karierowicza po wizycie w obozie koncentracyjnym w Dachau. Rozpiętość czasowa ogromna – niektóre historie zaczynają się przed pierwszą wojną światową, inne rozgrywają się współcześnie. Świat Archera jest staroświecko elegancki, zaludniają go ludzie wykształceni, posługujący się pięknym językiem, dysponujący rozległą wiedzą , co często skłania do refleksji, że nowele, z którymi obcujemy, to niezwykły zapis rzeczywistości, która właśnie umiera na naszych oczach.

Jeffrey Archer „Dzieło przypadku” Rebis Poznań 2019
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: