Kompletne schetynienie

Jak dobrze czasem złapać dystans i z większej odległości obserwować sprawy polskie, które – gdy nagle się pojawią na ekranie przeglądanego Internetu – robią wrażenie opowieści zrodzonych w głowie jakiegoś pisarza, który ma olbrzymie poczucie humoru.

Otóż w trakcie majówkowego pobytu w ukochanym Trieście oderwałem się nagle od lektury włoskiej prasy (pełnej miejscowych absurdów), by wejść na chwilę do „polskiej Sieci”. Ze zdumieniem odkryłem, że wielu moich rodaków ma, ni stąd ni zowąd, doczepione banany do twarzy i w ten sposób prezentuje się światu. Dość szybko wywnioskowałem, że chodzi o jakiś protest, gdyż ostatnio gdy tylko jest okazja przywalenia PiS-owi protestem, to jakaś część tychże moich rodaków czyni to, zakładając w mediach społecznościowych na swoje profilowe zdjęcia nakładki. Czasem jest to dzik, czasem drzewo, a czasem jeszcze coś innego, co akurat się podwinie pod rękę. W pierwszej chwili pomyślałem, że banany przy twarzach mogą dotyczyć ostatniego strajku nauczycieli. Tyle że banan na gębie to w slangu radość, a tak się składa, że koniec nauczycielskich protestów to była raczej porażka ideologiczno-propagandowa moich kodziarskich znajomych (tak, mam takich, i to sporo, więc łatwo mi w życiu nie jest). Zatem banan na gębie by przystoił chyba prawakom. A więc nie, to nie było to... Zacząłem drążyć sprawę. Co tak bardzo poruszyło wyznawców „Gazety Wyborczej”, miłośników Platformy z przydawkami? Czyżby kwestia ochrony puszczy amazońskiej? Jakichś orangutanów? Protest przeciwko ograniczeniom w dostawie kokainy w ramach transportów owoców z Kolumbii? Zacząłem więc szukać. Na trop naprowadził mnie pewien znajomy, który w bardzo popularnym medium społecznościowym (utworzonym przez niejakiego Zuckerberga) zamieścił zdjęcie swojego dziecka oglądającego jakąś wystawę. A na wystawie baby z bananami przy ustach w różnych wyuzdanych pozach. I już byłem blisko. A więc o to chodzi? Obrona obrazów z gołą babą i bananem? Naprawdę?...
[pozostało do przeczytania 10% tekstu]
Dostęp do artykułów: