Brunatny problem za Odrą. Niemcy szybko nie zrezygnują z węgla brunatnego

Dodano: 28/04/2019 - Nr 18 z 30 kwietnia 2019

Gospodarka [Źródła energii]

Prawdopodobnie jeszcze przez dwie dekady niemiecka energetyka pozostanie w dużej części zależna od węgla brunatnego. Obecnie ten największy truciciel środowiska ma prawie 1/4 udziału wśród źródeł energetyki w Niemczech. Bogate złoża tego surowca znajdują się głównie wzdłuż granicy z Polską, na terenie landów dawnej NRD: Saksonii i Meklemburgii. Choć nasz zachodni sąsiad chce uchodzić za największego w Unii Europejskiej promotora odnawialnych źródeł energii (OZE), polityki klimatycznej głównie poprzez dekarbonizację (likwidację węgla jako najbardziej zatruwającego środowisko źródła energii) i szermierza walki z zanieczyszczaniem atmosfery, sam pozostaje największym emitentem trujących gazów w UE. Głównym „winnym” tej sytuacji jest węgiel brunatny. Kiedy w grudniu ub. roku zamknięto ostatnie dwie kopalnie węgla kamiennego w Niemczech: Prosper Haniel w Bottrop i Ibbenbueren w Muensterland, to węgiel brunatny stał się u naszych zachodnich sąsiadów głównym źródłem emisji
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze