Powtórka z upadku. Co zniszczy Europę

Dziś już nikt o nich nie pamięta, ale do 1200 roku przed Chrystusem istniały w basenie Morza Śródziemnego potężne państwa, które nagle zniknęły. Przyglądając się tamtejszej zagładzie, trudno się oprzeć wrażeniu, że przypomina ona to, co się dzieje w ostatnich latach w Europie. Są jednak mocne diagnozy wskazujące wirusy powodujące ogólnozachodni kryzys.

Nawet starożytny Egipt nie oparł się katastrofie. Państwo faraonów wygrało wprawdzie wielką bitwę morską z tajemniczymi najeźdźcami, ale poniosło dotkliwe straty i musiało tak bardzo skupić się na obronie, że straciło swoją pozycję i możliwość prowadzenia niezależnej polityki. Ale są jeszcze inne starożytne imperia tamtych czasów, które mogły być potężniejsze nawet od Egiptu – królestwo Hetytów pierwsze dysponowało żelazem na skalę przemysłową. Posiadało wielkie fortyfikacje w centrum dzisiejszej Turcji. Państwa Mykeńczyków i Minojczyków utrwalił Homer w swoich pieśniach, w tym samym czasie z niewyjaśnionych powodów spłonęła legendarna Troja. Spłonęły ich manuskrypty, zburzono ich miasta, dorobek ich kultury przetrwał w drobnych szczątkach i kilku turystycznych atrakcjach. A jeśli Wieża Eiffla będzie kiedyś zwiedzana z równym znużeniem co pomniki lwów hetyckich, a Brama Brandenburska stanie się popkulturową atrakcją turystyczną na miarę grobowców faraonów? Jeśli spojrzymy na zagłady dotychczasowych cywilizacji, to i dzisiaj jest się czego bać – ostatnio europejscy intelektualiści piszą o tym z coraz większą trwogą.

Ludy Morza chcący żyć w naszych miastach
Archeolog Eric H. Cline, piszący w ostatniej książce o 1177 roku przed Chrystusem, w którym Egipcjanie stoczyli bitwę z Ludami Morza, nazywa tamto wydarzenie „rokiem, w którym upadła cywilizacja”. Choć państwo Ramzesa III przetrwało i nieraz jeszcze zachwycało wielkimi przedsięwzięciami kulturowymi czy budowlanymi, to jego siły witalne zgasły. Ludy Morza przybyły zaś z północy, być może z terenów...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: