„Architekt własnego upadku”. Assange aresztowany

Po tym, jak prezydent Ekwadoru Lenin Moreno cofnął azyl polityczny założycielowi WikiLeaks, Julian Assange trafił w ręce brytyjskiej policji. Teraz grozi mu nawet ekstradycja do USA, co musi bardzo niepokoić Rosję. Tak się bowiem składa, że pod hasłami walki o wolność i demokrację Assange mocno przysłużył się w ostatnich latach Moskwie.

Jedenastego kwietnia do ambasady Ekwadoru w Londynie wkroczyła brytyjska policja. Julian Assange został aresztowany na podstawie nakazu wydanego przez sąd Westminsteru jeszcze 29 czerwca 2012 roku w związku z tym, że nie stawił się wtedy przed sądem w sprawie ekstradycji do Szwecji. Teraz czekają go co najmniej dwie rozprawy sądowe. Jedna z nich dotyczy wniosku o ekstradycję – ale już nie do Szwecji, lecz do Stanów Zjednoczonych.

Od WikiLeaks do azylu
Urodzony w Australii (1971) Assange zaczynał jako lewicowy aktywista i haker. W 2006 roku założył portal WikiLeaks i zaczął na nim publikować różne niejawne materiały, które łączyło jedno: niemal zawsze uderzały w bezpieczeństwo USA. Ale dopiero w 2010 roku Assange stał się wrogiem nr 1 amerykańskich służb, publikując niejawne dokumenty Departamentu Stanu, a także tajne materiały dotyczące działań amerykańskich wojsk w Iraku i Afganistanie. Był to największy wyciek informacji w historii USA. Assange dostał je od analityka amerykańskiego wywiadu wojskowego Bradleya Manninga. W sierpniu 2010 roku Australijczyk odwiedził Szwecję w związku z przeniesieniem do tego kraju serwerów WikiLeaks. Kiedy stanął w obliczu zarzutów o molestowanie seksualne i gwałt, zbiegł do Wielkiej Brytanii (bał się, że szwedzki sąd wyda go Amerykanom). Ale tutaj nad założycielem WikiLeaks wciąż wisiał Damoklesowy miecz ekstradycji do Szwecji. Kiedy został wezwany w tej sprawie przed sąd, ukrył się w ambasadzie Ekwadoru. W sierpniu 2012 roku ówczesny lewicowy prezydent tego kraju Rafael Correa przyznał Assange’owi azyl polityczny. Schronienie na długie...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: