Chipowanie ludzi coraz popularniejsze

Dowód osobisty, kartę płatniczą, bilet autobusowy, karnet na siłownię, a nawet klucz do mieszkania – te i wiele innych danych można zapisać w mikrochipie wielkości ziarenka ryżu, który umieszcza się w okolicy kciuka. Już ponad 6 tys. Szwedów zdecydowało się zaufać tej technologii.

Chipowanie ludzi to motyw, który był do tej pory chętnie wykorzystywany przez twórców filmów science fiction. Zazwyczaj technologię tę przedstawiano jako coś, co bardzo ułatwi nam codzienne życie lub też… jako forma kontrolowania obywateli przez władzę. To właśnie ta druga wizja sprawiła, że wielu ludzi ma ograniczone zaufanie do miniaturowych urządzeń instalowanych pod skórą.

Tendencja ta zaczyna się odwracać w Szwecji, gdzie przez ostatnie cztery lata chętnych na tę technologię znalazło się ponad 6 tys. osób. Mikrochipy są wielkości ziarenka ryżu i zazwyczaj umieszcza się je między kciukiem a palcem wskazującym za pomocą specjalnej strzykawki. Sam zabieg podobno jest bezbolesny i trwa kilka minut. Koszt również nie jest oszałamiający, bo oscyluje wokół 200 dolarów. W urządzeniach zastosowano technologię RFID (ang. Radio-frequency identification) – to metoda, która przesyła dane poprzez fale radiowe – wystarczy zbliżyć rękę na kilkanaście centymetrów do czytnika. Co ciekawe, do mikrochipów przekonał się m.in. największy szwedzki przewoźnik kolejowy, który pozwala zapisywać na nich bilety.

Sceptycy tej technologii uważają jednak, że nie ma gwarancji, czy dane osobowe zawarte w tych chipach będą odpowiednio zabezpieczone oraz czy w pewnym momencie nie będą w nich instalowane również lokalizatory GPS. Już teraz kilka szwedzkich firm oferuje swoim pracownikom zachipowanie zupełnie za darmo. Technologią zainteresowane są również duże korporacje z Wielkiej Brytanii.

Reasumując, chip RFID umieszczony pod ludzką skórą bez wątpienia posiada wiele zalet i jest ułatwieniem w życiu codziennym. W przypadku zaginięcia lub porwania to...
[pozostało do przeczytania 8% tekstu]
Dostęp do artykułów: