„Tulipan”. Rybak, uwodziciel, damski bokser

Kryminalni [Seryjny oszust matrymonialny]

Kradł, oszukiwał, bił, gwałcił. Pomimo to został wykreowany na przystojnego uwodziciela, „łowcę serc”, wręcz „znawcę kobiet”. Nawet, gdy przebywał za kratkami, dostawał ckliwe listy od fanek. Ale ci, którzy poznali prawdziwe oblicze Jerzego Kalibabki, podkreślali – to był cyniczny, brutalny bandzior. Informację o śmierci 62-letniego Jerzego Kalibabki, czyli „Tulipana” – najsłynniejszego w Polsce oszusta matrymonialnego, podała większość portali (nie tylko plotkarskich). Ale we wspomnieniach o jego „karierze” bywały opisy, jakby chodziło o romantycznego podrywacza. Zresztą kiedyś już został nazwany... profesorem uwodzenia! Typ, który skrzywdził bardzo wiele kobiet. Kalibabka pochodził z nadmorskiego Dziwnowa. Jego ojciec był rybakiem, biedy nie klepali, choć musieli ciężko pracować. Jerzy już jako dzieciak pomagał na kutrze. Był nastolatkiem, gdy ojciec nagle zmarł, a ciężar utrzymania rodziny spadł na chłopaka. Równocześnie nie potrafił się dogadać z wymagającą matką
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze