Radosne Triduum

Felieton [Myśli nienowe]

Od wielu lat uczestniczymy w Triduum Paschalnym. Kiedyś, gdy nasze dzieci były jeszcze małe, chodziliśmy na msze rodzinne do warszawskich dominikanów na ul. Freta. Duszpasterstwem rodzin zajmował się wówczas wspaniały kapłan, ojciec Tomasz Wytrwał. Jeździliśmy razem z nim i innymi rodzinami na letnie warsztaty dominikańskie w Korbielowie, u Oli i Marcina Sawickich, którzy w górach zorganizowali genialną prywatną, darmową szkołę dla tamtejszych dzieci. W ciągu roku spotykaliśmy się na owych cotygodniowych mszach, wszyscy lubiliśmy się i stworzyliśmy grono przyjaciół. Teraz nasze dzieci wyrosły i prowadzą dorosłe życie, a my ciągle chodzimy „na Freta”. Specjalny czas rezerwujemy na przeżycie Triduum Paschalnego. Nie tylko my. W sobotę, przed wigilią paschalną, żeby mieć miejsce siedzące w kościele pw. św. Jacka, trzeba przyjść co najmniej godzinę przed mszą, ale warto! Bo w wypełnionej po brzegi świątyni razem cieszymy się Zmartwychwstaniem Chrystusa. To słowo „razem”
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze