Jak Rachoń nazizm w Polsce wprowadzał

Kilka dni temu była ważna rocznica. Pięć lat minęło od przesłuchania ówcześnie urzędującego prezydenta, Komorowskiego, w sprawie tzw. afery marszałkowskiej. Sytuacja bez precedensu. Po pierwsze, sam kaliber sprawy (gry operacyjne na najwyższych szczeblach, tajemnicze śmierci świadków itd.). Po drugie, same „zeznania” prezydenta, a raczej ich brak, zastąpiony ciągłą „niepamięcią”.

W każdym normalnym państwie byłaby to gratka dla wszystkich mediów. Ale nie żyliśmy wtedy w normalnym państwie, tylko w państwie PO, osłanianym przez zaprzyjaźnione z nią gazety, portale czy telewizje. I wspomniane media, dominujące w sposób pełny na rynku, przemilczały bądź absolutnie zbagatelizowały to wydarzenie. Jedynym dziennikarzem, który „miał jaja”, by pokazać Polakom zeznania ich prezydenta, był Michał Rachoń. Przypomniał on niedawno o tej sytuacji. A mnie się przypomniało, jak jeszcze niedawno wyglądała Polska. Państwo, w którym istniał tylko jeden ośrodek informacyjny i narracyjny. W którym obowiązywały tylko jedne poglądy, jeden salon, jeden Tusk i jedno TVN. W którym wymieniano nie dość prawomyślnych redaktorów prywatnych gazet – podczas spotkań za śmietnikiem albo w rozmowach z politykami niemieckimi. Przypomniał mi się kraj, w którym masowo inwigilowano dziennikarzy, w którym „Michnik locuta, causa finita”. Dziś po raz pierwszy mamy pluralizm. Dwie opcje. Może powinno być ich więcej, ale to i tak wielki „skok naprzód”. Możliwość wyboru. Możliwość pojawienia się przeciwstawnych opinii. Po prostu – możliwość wolności. I jaka jest reakcja byłego establishmentu? Furia. Najgorsze wyzwiska, najbardziej absurdalne zarzuty. Niedawno poseł Nowoczesnej wprost stwierdził, że Polska PiS to nazizm, że zapewne trwają przygotowania do budowania obozów koncentracyjnych. Pewnie mówią to szczerze. Bo tym właśnie jest dla nich nazizm, tym właśnie jest poczucie bycia w obozie koncentracyjnym. Świadomością, że muszą żyć w tym samym świecie z tymi, którzy mają inne...
[pozostało do przeczytania 3% tekstu]
Dostęp do artykułów: