Jak Rachoń nazizm w Polsce wprowadzał

Kilka dni temu była ważna rocznica. Pięć lat minęło od przesłuchania ówcześnie urzędującego prezydenta, Komorowskiego, w sprawie tzw. afery marszałkowskiej. Sytuacja bez precedensu. Po pierwsze, sam kaliber sprawy (gry operacyjne na najwyższych szczeblach, tajemnicze śmierci świadków itd.). Po drugie, same „zeznania” prezydenta, a raczej ich brak, zastąpiony ciągłą „niepamięcią”.

W każdym normalnym państwie byłaby to gratka dla wszystkich mediów. Ale nie żyliśmy wtedy w normalnym państwie, tylko w państwie PO, osłanianym przez zaprzyjaźnione z nią gazety, portale czy telewizje. I wspomniane media, dominujące w sposób pełny na rynku, przemilczały bądź absolutnie
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: