Pracowite pszczółki

Chociaż pogłoski o śmierci powieści kryminalnej są mocno przesadzone, jest faktem, że coraz trudniej o nowe pomysły. Autorzy radzą sobie, mieszając gatunki, łącząc tradycyjny kryminał z powieścią romantyczną, przygodową lub fantastyczno-naukową czy też przenosząc w scenerię retro.

W dreszczowcu Petera Maya „Na szlaku trumien” znajdziemy i elementy powieści grozy – opuszczona latarnia morska, i tajemnicy – eksploatowany niemiłosiernie wątek utraty pamięci – czy wreszcie zawsze pewny chwyt „dziecko w niebezpieczeństwie” (w tym wypadku zbuntowana nastolatka, cała w gwoździach i tatuażach). Jednak to wszystko, z niedoszłym topielcem włącznie, który stracił pamięć (
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: