Można. Tylko po co?

Felieton [PAN JACEK DLA CIEBIE]

Od tygodni w Warszawie trwa burza o to, czy w szkołach będą pracować tzw. latarnicy, którzy mają uświadamiać młodzież w kwestii dyskryminacji oraz prowadzić edukację seksualną. W całej dyskusji ideologicznej umyka podstawowa kwestia – czy działania, które podejmuje Rafał Trzaskowski, mają w ogóle jakikolwiek sens? Czy jest jakikolwiek kraj na świecie, gdzie środki zaproponowane przez prezydenta Warszawy dały efekt i w rzeczywistości rozwiązały realne problemy? Czy jest kraj na świecie, gdzie latarnicy przez kilkadziesiąt lat pracy wychowali społeczeństwo pełne tolerancji i zrozumienia, w którym nie ma napiętnowania i dyskryminacji? Wydaje się, że nie, a wizja idealnego społeczeństwa to tylko pobożne życzenia. Można z góry założyć, że i w Polsce skuteczność takich działań będzie żadna, a dramatyczne wypadki nietolerancji będą się zdarzać zawsze. Wymiernym efektem pracy lewicowych – jak zakładam – aktywistów rozesłanych do szkół będzie to, że zarobią oni niemałe
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze