Można. Tylko po co?

Od tygodni w Warszawie trwa burza o to, czy w szkołach będą pracować tzw. latarnicy, którzy mają uświadamiać młodzież w kwestii dyskryminacji oraz prowadzić edukację seksualną. W całej dyskusji ideologicznej umyka podstawowa kwestia – czy działania, które podejmuje Rafał Trzaskowski, mają w ogóle jakikolwiek sens? Czy jest jakikolwiek kraj na świecie, gdzie środki zaproponowane przez prezydenta Warszawy dały efekt i w rzeczywistości rozwiązały realne problemy?

Czy jest kraj na świecie, gdzie latarnicy przez kilkadziesiąt lat pracy wychowali społeczeństwo pełne tolerancji i zrozumienia, w którym nie ma napiętnowania i dyskryminacji? Wydaje się, że nie, a wizja
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: