30 maja 2012

Przy okazji gospodarskich objazdów po Polsce Tusk okazał się jeździć podobnie jak ja drugą klasą PKP. Jeśli mogę coś doradzić panu premierowi, to ja na przykład, gdy chodzi o mój styl podróżowania PKP, preferuję picie pod kiblem. Ma ono tę zaletę, że poznaje się po kolei większość mieszkańców okolicznych wagonów. Albowiem każdy wcześniej czy później tam trafi. Tak pan premier będzie mógł bezstronnie poznać poglądy statystycznych podróżnych obywateli.


Z badań firmy Ernst&Young wyszło, że większość polskich biznesmenów jest gotowa dawać łapówki, by osiągnąć sukces bądź ratować firmę. Jak widać, wyrzucenie Mariusza Kamińskiego z CBA przyniosło poważne sukcesy edukacyjne. A w szczególności postawienie mu zarzutów przez rzeszowską prokuraturę. Jasny sygnał, kto tu rządzi, wychwycili profesjonalni biznesowi analitycy. W ich języku to coś w rodzaju diagnozowania problemów z inwestowaniem w państwach trzeciego świata. Mają od tego specjalistów. Potrafiących wskazać, do kogo w owym dzikim kraju należy się zgłosić i ile zapłacić. Tak to się kręci. A los tubylców i standardy ich życia? Kogo to obchodzi? To powinno należeć do biznesplanu ich rządu. Jeśli takowy by posiadali.


„Stefan jest naszym bohaterem i potrafił pokazać niezłomność wtedy, kiedy kosztowało to bardzo wiele. Jest w tym sensie wzorem postępowania dla wielu z nas” – ogłosił Donald Tusk. Widać, że pan premier nie miał okazji być w tamtych czasach narzeczoną Stefana. Ale kto wie, może jeszcze nie wszystko stracone?


Nie chce się wierzyć, że 1992 r., gdy obrońcy interesów Moskwy w Polsce obalali rząd Jana Olszewskiego, było 20 lat temu. Sam miałem wtedy 20 lat. Należałem do tych, dla których 4 czerwca 1992 r. był powodem zaangażowania się w życie publiczne. Ci sami aktorzy, działający w bardzo podobny jak wtedy sposób po Smoleńsku – to pokazuje, że system postkomunistycznej, postkolonialnej oligarchii nie jest jakąś przejściową efemerydą. Jest ustrojem...
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: