Czego brexit uczy nas o pokoju w Europie

Felieton [Jedziemy]

W Brukseli zakończył się kolejny szczyt UE, który udowadnia całemu światu, że wyjście z Unii Europejskiej łatwiej jest zadekretować niż zrealizować. Okazuje się, że nie tylko nie jest to proces prosty do przeprowadzenia, lecz trudno nawet jednoznacznie określić, kto tak naprawdę go przeprowadza, a także kto za niego odpowiada. Brama do UE coraz bardziej wygląda nie na wejście, przez które można również wyjść, lecz na czarcią zapadkę, która co prawda łatwo się otwiera, kiedy się w nią wpada, ale gdy chce się z niej wyjść – nie bardzo wiadomo, jak to zrobić. Dziś wiemy, że kolejna data brexitu przesunięta jest o kilka tygodni, jednak nie brakuje głosów, że być może będą kolejne terminy. Lista problemów jest długa. Europejskie propozycje dla Brytyjczyków oznaczają między innymi, że na terenie Wysp de facto musiałaby powstać granica oddzielająca Irlandię od Irlandii Północnej. To z kolei stawia pod znakiem zapytania wynegocjowany z trudem pokój po przeszło 30 latach
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze