Państwo polskie powinno wspierać polskich Żydów

My, polscy Żydzi, nie chcemy działać doraźnie. Chcemy wykonywać żmudną, pozytywistyczną robotę, do której potrzebna jest trwała współpraca z instytucjami państwa polskiego – mówi Artur Hofman, aktor, reżyser, dziennikarz, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce. Z ARTUREM HOFMANEM ROZMAWIA JAKUB AUGUSTYN MACIEJEWSKI

Ilu Żydów jest w Polsce?
Nie wiem, ile jest polskich paszportów wśród Żydów, ale pamiętam, jak kilka lat temu spotkałem Szewacha Weissa na konferencji w Toruniu. Podczas przerwy on sobie pykał fajkę, ja paliłem papierosa, i on w języku jidysz zagadnął do mnie: „Artur, a ilu was tu jest?”. Ja na to: „Trzy tysiące”. Szewach na to: „A naprawdę?”. „Naprawdę to dwa i pół”.
To ilu naprawdę?
Zależy jak liczyć. Po 1990 r. zapanowała moda na bycie Żydem i znaleźli się tacy, którzy przechodzili na judaizm i stawali się żydami, zarówno w wersji liberalnej, jak i konserwatywnej.
Ale to chyba nie jest zabronione?
Tak, ale sytuacja była dawniej bardziej czytelna, gdy wyznanie judaistyczne było tożsame z narodowością żydowską. Teraz to prowadzi do takich sytuacji, jak 10 lat temu, gdy w Poznaniu pojawił się fałszywy rabin przedstawiający się jako Jacoob ben Nistell, a w rzeczywistości Jakub Niszczota, bez jakichkolwiek korzeni żydowskich. Ludzie uczestniczyli w nabożeństwach, które celebrował, i nikt się nie zorientował w fałszerstwie, a przecież prawdziwy rabin musi znać język hebrajski, który jest językiem modlitwy.
Czy w Polsce odradza się antysemityzm?
Antysemityzm jest wszędzie, w każdym kraju, nawet w Chinach czy w Japonii. W Polsce jest to stan umysłu, antysemityzm kretynów, którzy wypisują hasła na murach lub wyżywają się w internecie. Ale nigdy nie jesteśmy pewni, czy nie są czasami inspirowani do takich czynów. Antysemityzm stanowił zorganizowaną formę w PRL i mam tutaj na myśli nie tylko pogrom...
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: