Krwawa Panda. Mordując ludzi, chronisz zwierzęta

„Jest tylko jedna droga, która może skrócić, uprościć i zintensyfikować przedśmiertne drgawki starego społeczeństwa i skurcze porodowe nowego: tą drogą jest rewolucyjny terror” – napisał w 1848 roku klasyk komunizmu Karol Marks. Przemoc to ważna część każdej ideologii. Jak się okazuje – ekologicznej również.

Efekty śledztwa portalu BuzzFeed są absolutnie powalające. W wyniku rocznej pracy, w której dziennikarze namówili do wywiadów około 100 osób z sześciu krajów Azji i Afryki oraz przeanalizowali tysiące stron dokumentów, udowodniono bezsprzecznie, że organizacja ekologiczna WWF (Światowy Fundusz na rzecz Przyrody) wspiera bojówki odpowiedzialne za morderstwa, tortury, gwałty i przemoc w miejscach przez siebie chronionych. Jednym z najlepiej opisanych w materiale przypadków jest Park Narodowy Ćitwan w Nepalu.

Duma Nepalu
Zaczęło się jak zawsze. W XIX wieku o Wielkiej Brytanii mówiło się, że to państwo, nad którym nie zachodzi słońce. Do tej europejskiej monarchii dosłownie należało pół świata, a Anglicy dość skrupulatnie korzystali z dostępnych bogactw. Czasem oznaczało to coś dobrego dla przyrody. Właśnie od Royal Hunting Preserve na początku dziewiętnastego stulecia zaczyna się historia tworzenia Parku Narodowego Ćitwan. Podobnie jak Puszcza Białowieska, był to po prostu obszar polowań dla najbogatszej warstwy społecznej. Wtedy teren ten nabrał szczególnego statusu. Ostatecznie misję ratowania dokończyła grupa pięknoduchów i naukowców z Zachodu pod koniec lat 50., która rozpoczęła forsowanie pomysłu utworzenia parku narodowego na terytorium Nepalu. Głównym orędownikiem pomysłu był absolwent Cambridge Edward Pritchard Gee. Projekt nabrał rozgłosu, gdy w 1967 roku zaangażował się w niego WWF. Obiektywnie rzecz biorąc, teren przyszłego parku to obszar wyjątkowy. Pełen wzniesień i roślinności, poprzecinany przez trzy duże rzeki: Narayani, Rapti i Reu. Na tworzących się tam bagnach można spotkać wiele...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: