Wdowa wołyńska. Historia życia i śmierci Kazimiery Garbowskiej

Historia [Bohaterowie bez grobu]

Wedle rodzinnej tradycji, gdy dowódca plutonu egzekucyjnego chciał jej zawiązać oczy, odpowiedziała: „Sami sobie zawiążcie!”. Patrzyła bez strachu w wyloty luf. Wcale nie byłbym zdziwiony, gdyby myślała o śmierci jak o wyzwoleniu. Bo choć miała zaledwie 23 lata, to nazbyt wiele z nich wypełnionych było bólem. Kazimiera Garbowska, żołnierz Armii Krajowej, pseudonim „Wdowa”. Jak niewiele pozostaje czasem po człowieku. Młodzieńcze marzenia, plany i projekty rozwiewają się bez śladu, ginie krótkotrwałe szczęście, nawet ból i rozpacz mają swój kres. Ciało przepada w bezimiennym dole. Słusznie mówił prorok Kohelet: „Vanitas vanitatis et omnes vanitas”. Po Kazimierze pozostały dwie teczki osobowe: pierwsza prowadzona przez Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie zawiera czternaście kartek, druga z więzienia na Zamku – osiem, w tym jedna – z miejscem na prośby i wnioski – jest pusta. Na kilkunastu stronach zmieściło się całe życie młodej polskiej dziewczyny.
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze