Rodzinne tajemnice bytomskiego samorządowca. Nieszczęśliwy upadek i poszukiwania świadków

Dodano: 26/02/2019

KRAJ [Śledztwo, świadkowie, wypadek]

Damian Bartyla, były prezydent Bytomia, mógł nieformalnie wpływać na przebieg procesu dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci jego kuzyna. Dwukrotnie spotkał się z ważnym w tej sprawie świadkiem, który zeznał potem, że miał być zastraszany przez rodzinę samorządowca – ustaliła „Gazeta Polska”. Damian Bartyla w latach 2014–2018 był prezydentem Bytomia. W sierpniu 2015 roku jego kuzyn Bartosz Z. został nieszczęśliwie popchnięty przez 30-letniego Tomasza G. Zmarł dwa dni później w szpitalu. G. został za to skazany za nieumyślne spowodowanie śmierci. Z akt postępowania, do których dotarła „GP”, wynika, że Bartyla mógł nieformalnie wpływać na przebieg procesu. Dwukrotnie spotykał się z głównym świadkiem w całej sprawie. Jednak świadek nie zeznał po jego myśli. Stwierdził za to, że groził mu brat zmarłego Cezariusz Z. – drugi z kuzynów Bartyli – niedawno zresztą nieprawomocnie skazany za groźby kierowane pod adresem ojca Tomasza G.Wyrok i wniosek o
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze