Koniec fikcji. Traktat INF w koszu

ŚWIAT [Rosja, USA]

Władimir Putin wyspecjalizował się już w łamaniu międzynarodowych traktatów zawartych niegdyś przez Rosję i jej prawnego poprzednika ZSRS. Tym razem do kosza idzie układ rozbrojeniowy dotyczący broni rakietowej średniego zasięgu INF. Kreml próbował przechytrzyć Amerykę. Obama na to pozwalał, ale przyszedł Trump i teraz okazuje się, że Rosja ma poważny problem. Polityka administracji putinowskiej wobec zawartego w 1987 roku układu INF to tak naprawdę historia kłamstw. Najpierw Moskwa w tajemnicy zaczęła testować pocisk, który naruszał traktat. Gdy Amerykanie to ujawnili, Rosjanie zaprzeczali długo istnieniu takiego pocisku. W końcu przyznali, że jest, ale twierdzili, że nie narusza traktatu. Potem pokazali go zagranicznym dyplomatom. Tyle że to nie był ten pocisk. A gdy w końcu USA straciły cierpliwość i po zlekceważeniu przez Moskwę 60-dniowego ultimatum ogłosiły wyjście z INF, Putin ogłosił to samo, winę za zerwanie traktatu zrzucił na Waszyngton, by na koniec
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze