Dwie partie

Szczyt bliskowschodni w Warszawie – jak każda znacząca inicjatywa dyplomatyczna rządu PiS – spotkał się z rozpisanymi na różne rodzime głosy próbami deprecjonowania i krytyki: od przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorza Schetyny przez POstkomunistycznych polityków, publicystów i ekspertów systemu III RP po wszelkiej maści narodowców. Wszyscy, świadomie czy nie, mówili głosem Moskwy lub Berlina, a nie polskiej racji stanu.

Nic nowego pod słońcem nad Wisłą. Przykładów wykorzystywania polityki zagranicznej do partykularnych interesów przez ugrupowania POstkomuny jest mnóstwo. Gdy śp. prezydent Lech Kaczyński bronił pozycji Polski podczas negocjacji w
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: