Miasto skuszonych milionerów. „Dubrownik w miniaturze”

Podróże [Czarnogóra]

Po Budvie można przechadzać się w tę i z powrotem. Niektórzy robią to z zamiłowania do spacerów wąskimi uliczkami okalanymi starymi murami miejskimi. Inni pędzą na kolejny dziś obiad. Jeszcze inni szukają okazji. Bo o pokusę tu niezwykle łatwo. Nazywają go „Dubrownikiem w miniaturze”, „czarnogórskim Miami” albo po prostu „turystyczną stolicą kraju”. I faktycznie każde z tych trzech określeń ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze, wąskie uliczki i domy pokryte czerwoną dachówką rzeczywiście kojarzą Budvę z zaułkami dubrownikowej Starówki. Po drugie, podobnie jak amerykańskie Miami, Budva stanowi łakomy kąsek dla wszystkich wielbicieli plaż i barów, zachęcając też do osiedlenie się tu kolejnych milionerów, o których nieco więcej za chwilę. Po trzecie, to właśnie tu rozwija się prężnie baza noclegowa, czyniąc z tego niewielkiego miasteczka jeden z najbardziej pulsujących ośrodków całego czarnogórskiego odcinka wybrzeża. Stąd też okolice Budvy to także najbardziej
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze