Miasto skuszonych milionerów. „Dubrownik w miniaturze”

Po Budvie można przechadzać się w tę i z powrotem. Niektórzy robią to z zamiłowania do spacerów wąskimi uliczkami okalanymi starymi murami miejskimi. Inni pędzą na kolejny dziś obiad. Jeszcze inni szukają okazji. Bo o pokusę tu niezwykle łatwo.


Nazywają go „Dubrownikiem w miniaturze”, „czarnogórskim Miami” albo po prostu „turystyczną stolicą kraju”. I faktycznie każde z tych trzech określeń ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze, wąskie uliczki i domy pokryte czerwoną dachówką rzeczywiście kojarzą Budvę z zaułkami dubrownikowej Starówki. Po drugie, podobnie jak amerykańskie Miami, Budva stanowi łakomy kąsek dla wszystkich wielbicieli plaż i barów, zachęcając
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: